Strona główna

     


„Miejsce, w którym miasto powstaje, wywiera wpływ na jego los , rozwój i znaczenie. Miasto jest punktem zbieżności interesów większego obszaru i zależnie od tego jak wielki krąg w swój zasięg oddziaływań potrafi włączyć - rośnie podstawa egzystencji miasta. Miasto musi więc posiadać pewne walory, które mu rolę ogniskowania, koncentrowania życia ułatwiają. Walory te wyrażają się w położeniu geograficznym i miejscu w historii narodu.”

Aby poznać historię narodu nie trzeba odwiedzać miejsc powszechnie uznanych za „obowiązkowe”, gdzie w atmosferze pośpiechu, w tłumie zwiedzających umyka to wszystko co ważne. Gdzie trudno wczuć się w atmosferę minionych wieków i przenieść się w myślach do wydarzeń i ludzi z nimi związanych. Zapraszamy na wirtualną wycieczkę do niewielkiej miejscowości PILICA leżącej na skraju Województwa Śląskiego ale nie na skraju wydarzeń. W miejscu tym „położonym na skrzyżowaniu dziejów” ,wśród wielu zabytków przewija się tyle wydarzeń i postaci historycznych,że pozazdrościć tego może niejedno większe miasto.



 


NOWOŚCI NA STRONIE

Instytucje -Szkoły- Kolonia akademicka Uniwersytetu Jagiellońskiego - nieznany ślad w historii pilickiego szkolnictwa.

Żyli wśród nas- Inni piliczanie-  de Ville`owie

Właściciele- Inni właściciele-  Mikołaj Chomentowski herbu Lis

Kajetan Józef Kostecki był lekarzem miejskim w Pilicy w latach 1839-1851. Jego starszym bratem był Piotr Hipolit Kostecki.

Właściciel-Inni właściciele: Jan Dobrzycki z Dobrzycy herbu Leszczyc. Właściciel Siadczy

Rozrosła się "pilicka galeria", do której trafiły portrety Kazimierza Ossolińskiego i Franciszka Wodzickiego

Podsumowując temat „Niezachowane epitafia w pilickiej farze napisałem: Czy to już wszystkie epitafia, które przewinęły się przez pilicki kościół? Zapewne nie, bo wielu innych przedstawicieli możnych rodów znalazło wieczny spoczynek w podziemiach fary. Nie zachowały się jednak, niestety, jakiekolwiek ich materialne ślady, ani żadne zapiski dokumentujące ich istnienie. Pojawił się kolejny ślad w tym temacie >>>

Żyli wśród nas- Goście-Fotografowie- Stefan Bursche.

Żyli wśród nas -Inni piliczanie- Antoni Wojda. Prezydent Bytomia i Katowic


Wcześniejsze nowości na stronie >>>


czyli historia prepozyta-biznesmena z politycznymi ambicjami >>>


Wydawać by się mogło, że w temacie Powstania Styczniowego w Pilicy nic nie może nas zaskoczyć. Przypadkiem natrafiłem na informację w XIX-wiecznej prasie, która rzuciła nowe światło na losy rodziny Dowborów i postawiła kolejna zagadkę do rozwiązania: o którego lekarza chodzi?




 W Sandomierzu byłem dziesiątki razy. Od kilkunastu lat podczas wakacyjnych wojaży na wschodnie ziemie RP droga z Pilicy, w jedną i w drugą stronę, biegła zazwyczaj przez Sandomierz a kawa w Kordegardzie na sandomierskim rynku uznawana była za sygnał, że rozpoczęły się wakacje. W historii Pilicy były sandomierskie ślady: Otto z Pilczy był wojewodą sandomierskim, ojcowie reformaci: Krzysztof Dobrakowski, Antoni Piramowicz, Jukundyn Bielak i Dionizy Kłosiński mają w swoich życiorysach epizody pilickie i sandomierskie. Starszy  posterunkowy PP Stefan Kwiatkowski, urodzony w Pilicy, we wrześniu 1939 r. pełnił służbę w Sandomierzu i stąd trafił do Kalininia, gdzie został zamordowany w 1940 r. Pochowany jest na polskim cmentarzu w Miednoje. Wydawało mi się, że w sandomiersko-pilickach relacjach nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć. Myliłem się  >>>


 

Czy wiecie, że wyjmując z portfela banknot trzymacie w dłoniach okruch historii Pilicy? Andrzej Ryszard Heidrich (1928 -2019) był ilustratorem książek, autorem wielu projektów znaczków pocztowych, dokumentów, paszportów, orzełków na czapkach wojskowych, odznak i odznaczeń oraz banknotów. W 1975 roku wprowadzono do obiegu jego pierwszy banknot: 500 złotych z Tadeuszem Kościuszką i od tego czasu zaprojektował wszystkie banknoty, które były w Polsce w obiegu: seria Wielcy Polacy (w obiegu w latach 1975–1996) i seria: Królowie i książęta Polski (w obiegu od 1995).

A pilicki ślad? Andrzej Heidrich był wnukiem gen.Aleksandra Osińskiego. Więcej na ten temat  >>>


Dwa murale, które we wrześniu 2020 r. ozdobiły ściany bloków przy ul. Warszawskiej w Nasielsku są dziełem specjalisty od street artu i graffiti Adama Wirskiego -Kruka. Artystę wsparło lokalne stowarzyszenie Nasielsk Baszta Team oraz Ministerstwo Obrony Narodowej, które dofinansowało projekt. Murale upamiętniają 100. rocznicę Bitwy Warszawskiej. Pierwsza grafika nawiązuje do bitwy nad Wkrą, a w jego centralnym miejscu umieszczono postać gen. Władysława Sikorskiego, dowódcy 5. Armii. Druga, przypomina o zwycięskiej, niesłusznie zapomnianej, bitwie o Nasielsk z 16 sierpnia 1920 r. za którą gen. Aleksander Osiński otrzymał order Virtuti Militari. To tutaj dowodzone przez niego trzy dywizje piechoty oraz pułk z brygady syberyjskiej, liczące 12 500 żołnierzy, wzmocnione artylerią i pociągami pancernymi, zatrzymały oddziały Armii Czerwonej, których liczebność szacowanona ponad 26 000 żołnierzy. Walki toczone 15–16 sierpnia 1920 r. o Nasielsk to największa bitwa o wymiarze taktycznym w pierwszej fazie operacji warszawskiej. Zajęcie miasta i odrzucenie sił rosyjskich za Narew oznaczało załamanie planu Tuchaczewskiego sforsowania Wisły i zadania decydującego ciosu Wojsku Polskiemu. Polskie zwycięstwo stało się podstawą do zrealizowania kolejnej fazy planu bitwy warszawskiej – okrążenia i zniszczenia sił rosyjskiego Frontu Zachodniego. Pod Broninkiem koło Nasielska poległ piliczanin por. Artur Wiśniewski, odznaczony pośmiertnie Krzyżem Srebrnym Orderu Wojennego Virtuti Militari i awansowany do stopnia kapitana.


 Jesienna epidemia to czas na przesiadywanie w domu. Tym, którzy nie są fanatykami TV polecam lektury z pilickim akcentem. Alina Zerling Konopka dopiero w wieku dojrzałym rozpoczęła swą działalność literacką. Jest autorką kilkunastu powieści historycznych, w których zazwyczaj przedstawia odsoby mało znane, zwłaszcza kobiety niezwykłe.Wśród postaci które ją zafasynowały jest królowa Elżbieta z Pilczy, której poświęciła trzy książki:

  • Koło fortuny, czyli trzecia królowa.
  • Burzliwa młodość. Elżbieta żona Jagiełły.
  • Kapryśne koło fortuny. Elżbieta żona Jagiełły.

Pamiętajmy jednak, że Alina Zerling Konopka jest autorką powieści a nie podręczników historii i z tego tytułu ma prawo do własnej wizji wydarzeń.



Ciekawostka:
 
Znak towarowy Spółdzielni Pracy Rzemiosła Szewskiego Nowa Praca w Pilicy zgłoszony w Urzędzie Patentowym w roku 1954. Znak został zarejestrowany 21 stycznia 1956 r. pod numerem 38215.



12 października 2020 r. w klasztorze we Włocławku zmarł o. Aleksander Julian Szlachta OFM. Urodził się 27 sierpnia 1929 r. w Gulzowie. Do Zakonu wstąpił 14 września 1948 r. w Kętach, pierwszą profesję czasową złożył 15 września 1949 r. w Pilicy, a profesję uroczystą 04 października 1952 r. w Krakowie. W latach 1951 –1956 studiował filozofię i teologię w Instytucie Teologicznym Księży Misjonarzy w Krakowie. W latach 1956 – 1957 kontynuował studia z teologii moralnej w ATK w Warszawie. Święcenia kapłańskie przyjął 5 kwietnia 1955 r. w Krakowie. Pełnił posługę duszpasterską jako spowiednik, kaznodzieja, katecheta, gwardian, wikariusz, ekonom w klasztorach: św. Antoniego w Warszawie, Wieliczce, św. Kazimierza w Krakowie, Zakliczynie, Brodnicy, Włocławku, Pińczowie, Pilicy, Kazimierzu Dolnym i Brzezinach. Był prefektem Kolegium Serafickiego w Wieliczce. Od lipca 2011 r. należał do Wspólnoty we Włocławku. Przeżył 91 lat, w Zakonie 72 lata, jako kapłan 65 lat.



Kolejny pilicki ślad: fragment szkicu Jana Matejki, znajdującego się w zbiorach MN w Krakowie, przedstawiający

księcia Jerzego Zbaraskiego




Z lewej i z prawej dwie fotografie pokazujące nieistniejąca już altanę przy pilickim pałacu. Na środkowej fotografii rotunda przy pałacu w Sokołówce, w rejonie winnickim na Ukrainie. Podobieństwo jest wyraźne zwłaszcza, że w Sokołówce pod ziemią zachowały się schody, które zwiększają podobieństwo. Pałac w Sokołówce był własnością rodziny Brzozowskich. Wywodzi się z niej, urodzony właśnie w Sokołówce, w 1846 roku, Karol Belina -Brzozowski, który w roku 1884 kupił dobra pilickie i gospodarował tu przez dziesięć lat. Czy podobieństwio jest przypadkowe? A może to Karol Belina -Brzozowski postawił w Pilicy budowlę, która przypominała mu rodzinną wieś? Sokołowska rotunda miała więcej szczęścia od pilickiej. Odnowienie tego pięknego zabytku, który mieszkańcy Sokołówki uznali za symbol wsi, ma być przeprowadzone z budżetu  obwodowego. Część pieniędzy na opracowanie dokumentacji przekazała Wiejska Rada Sokołówki. Dokumentację projektową przygotowują fachowcy z kijowskiego Instytutu UkrNDIrestauracja.


 Stowarzyszenie Królewski Skład Solny Bobrowniki nad Wisłą działa na rzecz remontu budynku, który w przyszłości ma pomieścić Muzeum historii monopolu solnego i Bobrownik nad Wisłą. Monopol solny funkcjonował w tej miejscowości w latach 1762-1873. W roku 1775 r. sejm postanowił nadać Janowi Woyna -Ośniałowskiemu w dożywocie pierwszą z zawakowanych królewszczyzn, przynoszącą najmniej 10 000 złp. Realizując to postanowienie sejm warszawski w 1780 r. nadał mu klucz kroczycki, obejmujący m.in. Dobraków. W jego posiadanie Ośniałowski wszedł w r. 1781, po śmierci wojewody Stanisława Dembińskiego. W 1787 roku został starostą grodowym bobrownickim. Starostowie dzielili się na niegrodowych i grodowych. Starostowie niegrodowi byli jedynie dzierżawcami dóbr królewskich a ich urząd miał jedynie charakter tytularny. Funkcja starosty grodowego miała charakter dożywotni i dawała prawo sprawowania w imieniu króla administracji i sądownictwa na terenie swojego powiatu lub ziemi. Starosta stał na czele urzędu grodzkiego i sądu grodzkiego, sprawując nadzór nad przestrzeganiem prawa w miejscowościach i na drogach. Posiadał również prawo miecza, czyli prawo do egzekucji wyroków sądów wszystkich instancji na podległym sobie terytorium. Bobrownickie Stowarzyszenie prowadzi przygotowania do odtworzeniem zaginionego portretu Jana Woyna-Ośniałowskiego. Poszukiwania zaginionego oryginału nie przyniosły rezultatu. Jako wzór posłuży fotografia, zamieszczona w przedwojennym wydawnictwie, które ukazało się w niewielkim nakładzie. Portret ma być odtworzony przez artystę malarza, w technice maksymalnie zbliżonej do tej w jakiej malowano portrety sarmackie w XVIII w.



Wyszperane w Muzeum Narodowym (od lewej):

  • Szkic do portretu Stefana Batorego wykonany przez Wandalina Strzałeckiego.
  • Szkic do portretu Kazimierza Wielkiego, wykonany przez tego samego autora. Oba obrazy zamówił do pilickiego pałacu Leon Epstein.
  • Portret nieznanego autora przedstawiający prymasa Adama Ignacego Komorowskiego, niegdyś oficjała i prepozyta pilickiego

 9 sierpnia 2020 zmarła Dyrektor Oddzialu Mlekovita w Pilicy -Teresa Kyć.

Wielu z nas znało ją z pracy, wielu niemal całe życie, zawsze uśmiechniętą wesołą i życzliwą. Przez całą swoją drogę zawodową -ponad 40 lat, związana była z mleczarstwem. Rozpoczęła ją w 1977 r. w Okręgowej Spółdzielni Mleczarskiej. W Pilicy, pracując na stanowisku referenta d.s samorządowych, w 1996 r. awansowała na stanowisko zastępcy prezesa ds. handlu i skupu, później, przez kilka miesięcy była Prezesem OSM Pilica aż do 01.11.2008 r. gdy OSM Pilica dołączyła do Grupy Mlekovita. Od 1.09.2011 r. sprawowała funkcę dyrektora Zakładu Produkcyjno -Handlowego w Pilicy. Z Jej inicjatywy pilicki oddział Mlekovity uruchomił wytwarzanie nowego produktu -batoników twarogowych MIAMU, które mają sprawić, że nasza Mleczarnia będzie znana w całej Polsce. W 2013 r. za długoletnią pracę w mleczarstwie, została uhonorowana Medalem Złotym przyznanym przez Prezydenta RP.


W listopadzie 2019 r. w Gorlicach, przy ul. hm. Marii Rydarowskiej, odsłonięto mural przedstawiający historię miasta.
 
 
 Jest na nim przedstawiony m.in. założyciel miasta, Dersław (1) Karwacjan. Historycy przypuszczają, że Karwacjanowie przybyli do Polski z Zachodu (Francja lub Włochy). Pierwsza wzmianka o nich pojawiła się w krakowskich księgach miejskich w roku 1324, kiedy są w nich wymienieni jako bankierzy i właściciele browarów krakowskich. Około połowy XIV wieku Dersław (1) Karwacjan wszedł w posiadanie znacznych włości w ówczesnej ziemi bieckiej. Między rokiem 1350 a 1360 otrzymał od króla Kazimierza Wielkiego prawo lokacji Gorlic na prawie polskim.
 
 
Wymieniany jest jako właściciel kilku krakowskich kamienic, kopalni ołowiu i srebra w Libiążu i Trzebini, zamku w Janowicach [dziś Janowiczki] i Gruszowa. W 1388 r. otrzymał urząd stolnika sandomierskiego. W roku 1394 wymieniony został jako właściciel Wierbki. Procesował się z Wojciechem z Przechodów [dziś: Przychody w gminie Pilica] i z wdową po nim, Katarzyną. Zmarł około 1403 r. W 1404 roku nastąpił podział dóbr między synów Dersława (1) -Jana i Dersława (2), któremu w wyniku podziału przypadam.in. Gorlice z wsiami oraz Wierbka. 2 sierpnia 1417 r. Władysław Jagiełło, od trzech miesięcy małżonek Elżbiety z Pilczy, na prośbę Dersława (2) przenosi jego miasto Gorlice wraz z wsiami: Gruszów, Ropica, Stróżówka, Glinik, Rychwałd Dolny i Górny, z prawa polskiego na prawo niemieckie magdeburskie. Mieszkańcy miasta i wspomnianych wsi uzyskują zwolnienie od sądownictwa królewskiego, odpowiadają jedynie przed swoim wójtem i sołtysami. Wójt i sołtysi odpowiadają sądownie przed Dziersławem i jego prawnymi następcami. Dersława (2) był właścicielem Gorlic, Janowic, Gruszowa, Trzebini, Libiąża, Glinika, Ropicy, Rychwałdu, Stróżówki oraz Imbramowic. W dokumentach występuje do 1425 r. Po jego śmierci synowie -Jan i Piotr -dzielą się Gorlicami.

                                                                                                       Jerzy Kossak. Cud nad Wisłą. 1930

Pilickie ślady w Bitwie Warszawskiej.

Na stronie Powiatowej i Miejskiej Biblioteki Publicznej w Olkuszu można pobrać 19 numer czasopisma Ilcusiana

w którym znajduje się mój artykuł (Strona 79). Zapomniany bohater. Kpt. Artur Wiśniewski (1890-1920). Kpt. Wiśniewski poległ pod Nasielskiem walcząc w grupie oddziałów dowodzonych przez kolejnego piliczaninia: gen.Aleksandra Osińskiego.  Na cmentarzu w Nasielsku znajduje się pomnik upamiętniający działania GO dowodzonej przez gen.Osińskiego.

Kolejny piliczanin, ppłk Wacław Piekarski, późniejszy generał, dowodził 43 pułkiem strzelców kresowych, który w lipcowym i sierpniowym odwrocie armii polskiej, w składzie 13 DP, powstrzymywał wojska Budionnego w marszu na Lwów.

Stefan Hubicki, kolejny generał z pilickim rodowodem był w okresie bitwy szefem sanitarnym   Obozu Warownego "Grodno", w Grupie Operacyjnej gen. EdwardaRydza-Śmigłego. 


 Skrzydła na Fali to zorganizowana w Muzeum Sił Powietrznych w Dęblinie wystawa z okazji 100-lecia polskiego lotnictwa morskiego. 15 lipca 1920 r. chor. pil. Andrzej Zubrzycki wykonał na samolocie Friedrichshaffen FF pierwszy lot samolotu z polskiej Bazy Lotnictwa Morskiego w Pucku. Na wystawie zaprezentowane zostaną archiwalne fotografie, modele samolotów, umundurowanie i uzbrojenie, osobiste pamiątki związane z lotnictwem morskim a także grafiki Jarosława Wróbla,  oraz makieta, w skali 1:150, lotniska Morskiego Dywizjonu Lotniczego w Pucku z sierpnia 1939 roku. Uzupełnieniem ekspozycji będą statki powietrzne prezentowane na ekspozycji plenerowej, gdzie zaprezentowane zostana m.in:, śmigłowce ratownicze Mi-14 PS SAR i Mi-2 oraz śmigłowiec zwalczania okrętów podwodnych Mi-4ME. Na wystawie znajdą się na niej również eksponaty bliskie nam -mieszkańcom Pilicy- bo lotniczych śladów w naszej historii nie brakuje. Wystarczy wymienić nazwiska Ryszarda Bartela i Kazimierza Arkuszewskiego. Wśród setek eksponatów pilickie serca żywiej zabiją na widok oryginalnego śmigła z samolotu Lublin R-VIII, wydobytego w 2015 roku z Morza Bałtyckiego oraz modeli samolotów: Lublin R VIII ter/hydro* i Lublin R XIII.

*W 2015 roku z dna Zatoki Puckiej wydobyto pozostałości wodnosamolotu Lublin R.VIIIter/hydro o numerze bocznym 803. Zobacz również:





Ul.Krakowska 10. Kolejny pilicki widok przeszedł do działu "Znikający świat" :(


 


 


Ks. dr Jacek Kapuściński, członek kolegium Wyższego Instytutu Teologicznego im. NMP Stolicy Mądrości Uniwersytetu Papieskiego Jana Pawła II, szukając materiałów do jednego ze swoich opracowań naukowych, trafił na stronę www.jura-pilica.com, którą tak ocenił: […] Serdecznie gratuluję interesującej strony internetowej o Pilicy i wielkiej pasji historycznej. Pana osiągnięcia są zdumiewające […]. Miło się czyta słowa, które utwierdzają mnie w przekonaniu, że to co robię jest pożyteczne dla lokalnej społeczności, zwłaszcza, że są to słowa napisane przez człowieka, którego z racji profesji nie sposób posądzać o stronniczość. A miejscowe burki niech sobie dalej ujadają ...

Klęski żywiołowe nie są naszym wynalazkiem!


O awansie ppłk Sławomira Rzadkiewicza informowałem już wcześniej. Teraz mam przyjemność zamieścić szerszą informację o naszym krajanie.

PPŁK SŁAWOMIR RZADKIEWICZ NOWYM DOWÓDCĄ 100 . BATALIONU ŁĄCZNOŚCI W WAŁCZU

Na terenie koszar w Wałczu dnia 05.03.2020r odbyła się uroczystość przekazania obowiązków dowódcy 100. Batalionu Łączności wchodzącego w skład Brygady Wsparcia Dowodzenia Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód.

Obowiązki dowódcy przyjął ppłk mgr inż. Sławomir Rzadkiewicz -absolwent Liceum Ogólnokształcącego w Pilicy (1991), Wojskowej Akademii Technicznej w Warszawie (1996) oraz Akademii Obrony Narodowej w Warszawie (2016), uczestnik i weteran operacji NATO w Kosowie (2011) oraz operacji międzynarodowej Iraqi Freedom (2005), za którą został odznaczony przez Prezydenta RP Gwiazdą Iraku. Zajmował stanowiska dowódcze oraz sztabowe w 2 Pułku Radioelektronicznym w Przasnyszu, 8. Batalionie Dowodzenia w Koszalinie, 8. Koszalińskim Pułku Przeciwlotniczym oraz w Zarządzie Wsparcia Dowodzenia i Łączności Inspektoratu Rodzajów Wojsk Dowództwa Generalnego Rodzajów Sił Zbrojnych w Warszawie.

Wyznaczenie na stanowisko dowódcy 100. Batalionu Łączności w Wałczu to olbrzymi zaszczyt i zaufanie wyrażone przez przełożonych. Batalion zabezpiecza łączność dla Wielonarodowego Korpusu Północny-Wschód w Szczecinie oraz był wielokrotnie wyróżniany za osiągnięcia na płaszczyźnie krajowej i międzynarodowej. Otrzymał między innymi tytuł "Wzorowy Pododdział Wojsk Lądowych" oraz został wpisany do Księgi Honorowej Wojska Polskiego.


Skontaktował się ze mną p. Kamil Pietraszko z portalu Bielsk.eu, który zamierzał przypomnieć tamtejszemu społeczeństwu o tragicznym wypadku piliczanina, por.pil. Jacka Pawlika. Oto link do jego artykułu >>>


 Pilicki Ślad

W 1817 roku Emanuel Franciszek Ksawery Czerny kupił od Karola Buczyńskiego Sobaków koło Gorzkowa. W 1827 r. wieś liczyła 12 domów i 257 mieszkańców. Jego żoną była Julianna z Cieślińskich. Przed 1828 rokiem Czerny był właścicielem dóbr na Smoleniu, które od tego roku przeszły w ręce Romana Hubickiego. Czerny zmarł w 1849 r. a jego małżonka - w 1859 r. Dobra w okolicach Gorzkowa przeszły w ręce Konstantego i Ludwiki Cieślińskich. W Czernie stoi kaplica zwana Jasną Górką. W książce "Ilustrowane okolice Piotrkowa", wydanej w 1930 roku, zanotowano o niej: Podanie ludowe głosi. że dziedzic wsi Czerny chciał wznieść tu kościół podobny Jasnogórskiemu, lecz o.o. Paulini i sam biskup nie dopuścili do tego. Właściciel sąsiedniej wioski Czerno fundował w XVII wieku kościołek murowany pod wezw. św. Trójcy. Rodzina fundatora wywodziła się z Szwajcarii i pierwotnie nazywali się Szwarc lub Szwarcenberg lecz po osiedleniu się w Krakowskiem zwać się poczęła Czernemi ze Szwarcenberga, przybrawszy herb Nowina. Kościółek to ubogi o trzech ołtarzykach, niczem się nie odznacza. Silne sklepienia, niskie mury, prezbiterium, wiele jeszcze czasu przetrwać mogą". Marmurowe sarkofagi Emanuela i Julianny Czernych znajdują się w krypcie pod kaplicą. Po zniszczeniach wojennych obiekt został odremontowana w latach 1958-63. Gruntowny remont kaplicy został przeprowadzony w 2012 r. Wymieniono wtedy drewniany strop, wiązania dachowe, wybudowano nową wieżyczkę - dzwonnicę a kaplicę przykryto czerwoną dachówką.


 Ciekawostka z Archiwum

Kilka kart z księgi

W Archiwum Państwowym w Częstochowie znajduje się księga Bractwa Cechu Kowalskiego w Mrzygłodzie, które powstało w 1642 roku i zostało zatwierdzone przez Stanisława Warszyckiego, ówczesnego pana dziedzicznego miasta Mrzygłodu. Należeli do niego mistrzowie cechowi i ich żony. Pierwszy zapis pochodzi z 1642 roku, ostatni z 1937. W 1799 roku do Bractwa przystąpili inni rzemieślnicy: ślusarze, bednarze, masarze, cieśle, młynarze, piekarze, kołodzieje, nożownicy i powroźnicy. Od 1779 roku patronem obrano Świętego Antoniego Padewskiego. Na początku księgi umieszczono, ozdobione odręcznie wykonanym ornamentem, strony zawierające 18 artykułów statutu cechowego, pochodzącego przypuszczalnie z końca XVIII wieku. Jeden z nich przedstawia herb Warszyckich -Abdank.

Herb Warszyckich


Inicjatorami budowy pomnika poświęconego „Poległym za Ojczyznę i pomordowanym przez faszystów 1939 – 1945” byli mieszkańcy ziemi olkuskiej. Inicjatywę poparła Powiatowa Rada Narodowa w Olkuszu. Pomnik z wapienia pińczowskiego w latach 1957 - 1961 zrealizował społecznie olkuski artysta rzeźbiarz Władysław Marczukiewicz. Budowa była finansowana z dobrowolnych składek mieszkańców ziemi olkuskiej. W kryptach pod pomnikiem, umieszczono kilkadziesiąt urn z ziemią ze wszystkich miejsc walki i męczeństwa na ziemi olkuskiej, a także z wielu pól bitewnych II wojny światowej, między innymi spod Monte Cassino i spod Lenino. 7 września 2011 roku pomnik został zdemontowany w związku z rozpoczęciem realizacji projektu „Rewitalizacja olkuskiej Starówki”. Podczas rozbierania fundamentu pomnika, odkryto cztery wnęki, w których znaleziono wspomniane urny, w których umieszczone były kartki z nazwami miejscowości, z których pochodziła ziemia. Słabo zabezpieczone przed wilgocią kartki uległy zniszczeniu. Udało się odcyfrować tylko jedną, z napisem „Wierbka”. Zdaniem władz miasta i służb konserwatorskich, pomnik, ze względu na swoje gabaryty i formę, architektonicznie był obcym elementem na Rynku, który miał zbliżyć się do średniowiecznej formy urbanistycznej. Ustalono że pomnik, po konserwacji, stanie w parku miejskim im. Gen. Buchowieckiego, przy ul. Mickiewicza. 1 września 2013 roku, na nowym miejscu, pod fundamentami pomnika został wmurowany dokument przypominający historię jego powstania i przeniesienia oraz urny.

Pomnik „Poległym za Ojczyznę i pomordowanym przez faszystów 1939 – 1945”, jeszcze na olkuskim rynku.


Pod koniec ubiegłego roku pismo Samorządu Terytorialnego „Wspólnota” opublikowało ranking wydatków inwestycyjnych samorządów w latach 2016–2018.Pod uwagę bierzemy całość wydatków majątkowych poniesionych w ciągu ostatnich trzech lat (w tym przypadku 2016–2018). Wskaźnik jest średnią wydatków inwestycyjnych z trzech lat w przeliczeniu na mieszkańca. W ten sposób chcemy uniknąć dużych, chwilowych wahań wskaźnika będącego podstawą rankingu. Wydatki inwestycyjne, zwłaszcza z mniejszych jednostkach, cechują się znaczną cyklicznością. W poszczególnych latach mogą być bardzo wysokie, co wiąże się z realizacją ważnej inwestycji, by potem okresowo spadać do znacznie niższego poziomu. Poza wydatkami zapisanymi w budżecie staramy się uwzględniać także wydatki ponoszone ze środków własnych przez spółki komunalne. Rok 2018 był rekordowy; nigdy wcześniej polskie samorządy nie wydawały na inwestycje tak dużo. Spośród gmin powiatu zawierciańskiego jedna gmina wyraźnie poprawiła swoje notowania:

Włodowice

2014-2016 – 1370 miejsce
2015-2017 – 534
2016-2018 – 526

Dwie gminy zanotowały wyraźny spadek notowań:

Kroczyce
2014-2016 – 359
2015-2017 – 641
2016-2018 – 661

Irządze
2014-2016 – 868
2015-2017 – 784
2016-2018 – 1034

Jedna gmina poleciała na łeb:

Pilica
2014-2016 – 32
2015-2017 – 94
2016-2018 – 437

Pozostałe gminy naszego powiatu utrzymały mniej więcej swoje pozycje.


      Środki ustawodawcze, jak gdzieindziej tak i u nas, nie wiele wywierały wpływu na powściągnienie pijaństwa. Konsumcya coraz większa wódki przekonywała, że się pijaństwo nie zmniejsza. Przyszło do tego, że właściciele dóbr i erbpachterowie* dochody swe głównie na propinacyi opierali. Za przykład zwiększenia się konsumcyi wódki mogą posłużyć dobra skarbowe Jaworzno, w których poprzednio czynsz roczny z dzierżawy propinacyi w drodze licytacyi publicznej otrzymany wynosił sumę 12.000, następnie podniósł się do 24,000 złp., a w r. 1842 doszedł do 50.000 złp. Jak więc gdzieindziej, tak i w Krakowie, zwrócono uwagę na potrzebę zakładania towarzystw wstrzemięźliwości: W r. 1838 zawiązało się takie towarzystwo pod przewodnictwem kasztelana Franciszka Wężyka**. Ale towarzystwo to z powodu niewłaściwego zakresu działania i braku wytrwałości członków, wystawione na żarty osób niechętnych, de facto rozwiązać się musiało. W tym samym czasie niejaki Brzeziński, reformat z Pilicy, przymuszony opuścić Królestwo Polskie, udał się do Śląska pruskiego. Tam, jak drugi Mattews, zachęcał plebanów do zakładania towarzystw wstrzemięźliwości. Dobry przykład dany przez dwóch głównych pijaków, namówionych przez ks. Brzezińskiego do zrobienia ślubu wstrzemięźliwości, nakłonił lud wiejski do pójścia za ich przykładem. Wkrótce utworzyły się po wsiach towarzystwa. Od przystępujących do nich odbierano pod wezwaniem Najświętszej Panny solenne przyrzeczenie wstrzymywania się od używania wódki i araku, a po udzieleniu książeczki o wstrzemięźliwości i obrazka Matki Boskiej, wpisywano nowych towarzyszy wstrzemięźliwości do właściwei książki. Włościanie okręgu krakowskiego mając stosunki ze Śląskiem, pociągnięci przykładem Ślązaków, zaczęli przystępować do towarzystw w Mysłowicach, Bytomiu, Dzieckowicach. Ta chęć włościan przystępowania do obcych towarzystw wstrzemięźliwości zachęciła ks. Alfonsa Skórkowskiego, podówczas plebana w Liszkach, synowca biskupa, do wydania książeczki o wstrzemięźliwości na wzór śląski i do zawiązania w Liszkach towarzystwa w maju 1844 r.*** Ks. Łętowski, administrator dyecezyi, listem pasterskim zachęcił duchowieństwo do odbierania solennych przyrzeczeń i zakładania towarzystw wstrzemięźliwości i odtąd upowszechnione pijaństwo coraz więcej zmniejszać się zaczęło. Widoczny tego przykład był na górnikach w Jaworznie i Niedzieliskach, których byt odtąd znacznie się polepszył. Reforma ta wywołała narzekania osób interesowanych w utrzymaniu dawniejszych stosunków propinacyjnych.

Tekst pochodzi z roku 1906. Lata mijają a problem pozostał…

* potocznie dzierżawca wieczysty

** (1785-1862) poseł na Sejm Księstwa Warszawskiego i Królestwa Kongresowego, senator, dramatopisarz, powieściopisarz, poeta, tłumacz, krytyk literacki, prezes Towarzystwa Naukowego Krakowskiego,

*** 1 maja 1844 roku, ludność parafii pw. św. Mikołaja w Liszkach złożyła śluby trzeźwości, zobowiązujące do powstrzymywania się przez całe życie od spożywania wódki i araku oraz powściągliwego używania napojów o niskiej zawartości alkoholu. Przygotowania do uroczystego aktu odbywały się w ramach odprawianych wówczas po raz pierwszy w diecezji krakowskiej nabożeństw majowych. Nabożeństwo to, w obecnej  formie, narodziło się pod koniec XVIII wieku. Jednym z jego propagatorów był włoski jezuita o.Alfons Muzzarelli, który kontynuował krzewienie maryjnego nabożeństwa mimo rozwiązania w 1773 roku Towarzystwa Jezusowego. Po reaktywowaniu zakonu jezuitów, za jego sprawą nabożeństwo majowe trafiło ono do Polski. Już w 1827 roku majówki odprawiano w konwikcie w Tarnopolu, a potem w kolejnych placówkach zakonu: Starej Wsi i Nowym Sączu. W 1844 roku, za sprawą ks. Alfonsa Skórkowskiego, nabożeństwo majowe trafiło do duszpasterstwa parafialnego. ks. Skórkowski zachęcał swoich parafian, by spotykali się wokół kapliczek w celu odmawiania modlitw i śpiewania pieśni wysławiających Maryję. W następnej dekadzie nabożeństwa te rozprzestrzeniły się po wszystkich ziemiach polskich.

Na kilkadziesiąt lat alkoholizm w Liszkach prawie zanikł co było nie na rękę właścicielowi miejscowego majątku hr. Kryspinowi Żeleńskiemu, który, mając w swoich dobrach monopol na sprzedaż alkoholu poniósł dotkliwie straty. Udało mu się doprowadzić do odejścia kapłana z Liszek. Kapliczka, ufundowana przez wiernych w 1846 roku na pamiątkę majówek i ślubu trzeźwości, stała w pobliżu starego kościoła w Liszkach. Obecnie znajduje się w Kaszowie, przy drodze wojewódzkiej.


 Gdzie nie spojrzeć tam ...Pilica :) W pewnej krakowskiej firmie, do której przyjechałem służbowo, zauważyłem na ścianie podkowę, która zwracała uwagę swoimi wymiarami. Aby je uzmysłowić naniosłem na zdjęcie zarys męskiej dłoni. W rozmowie okazało się, że podkowę tą, z wojskowej służby na Kresach, przywiózł dziadek właściciela, a jest to podkowa konia z zaprzęgu carskiej artylerii. A gdzie pilicki akcent? Rodzina właściciela podkowy wywodzi się ze… Złożeńca. Typowy zaprzęg artylerii ciężkiej ważył kilka ton a często poruszać się musiał po bezdrożach. Przygotowanie konia do służby w artylerii trwało około dwóch lat. Średnia długość dziennego przemarszu oddziałów kawalerii konnej wynosiła ok. 40-50 km w ciągu 8-9 godzin. W praktyce zasięg działania jednostek artylerii konnej opierał się na wytrzymałości koni przyzwyczajonych do forsownego, jednostajnego wysiłku nawet do 15-16 godzin na dobę. Bywało, że dzienne dystanse przekraczały nawet 100 km.

 


   Ze ściany uniwersytetu medycznego w rosyjskim Twerze zdemontowana został tablica upamiętniająca ofiary zbrodni w Ostaszkowie. Tablice zawisła na budynku W latach 90. XX wieku z inicjatywy Memoriału. Napis na polskojęzycznej tablicy brzmi: "Pamięci jeńców obozu w Ostaszkowie zamordowanych przez NKWD w Kalininie, światu ku przestrodze - Rodzina Katyńska". Druga tablica, w języku rosyjskim, głosi: "Pamięci zamęczonych. Tu w latach 1930-50 znajdował się zarząd NKWD-MGB obwodu kalinińskiego i wewnętrzne więzienie". Upamiętniają one między innymi policjantów o pilickim rodowodzie. Gmach uniwersytecki był wcześniej siedzibą sowieckiego NKWD. O tym, że to miejsce pamięci uwiera rosyjskie władze wiadomo było od miesięcy. Tablice zdemontowali: lider twerskiego Narodowego Ruch Wyzwoleńczego (NOD) oraz zastępca rektora uniwersytetu do spraw bezpieczeństwa. NOD to miejscowi nacjonaliści, negujący zbrodnię katyńską. Pod koniec zeszłego roku z wnioskiem o zdemontowanie obu tablic zwróciła się do władz miejskich prokuratura rejonu centralnego w Twerze, argumentując, że tablice zostały umieszczone na gmachu z naruszeniem przepisów a ich treść nie jest oparta na faktach potwierdzonych dokumentami. Tę akcję rosyjskie władze rosyjskie traktują akcję jako społeczną inicjatywę, na którą nie mają wpływu. Skąd my to znamy? Szefowie różnych polskich partii, organizacji i stowarzyszeń kipią gniewem nazywającusunięcie tablic "bezprecedensowym i haniebnym"…

   I znowu mamy politykę opartą na filozofii Kalego. Kali zdemontował tablice upamiętniającą obcych żołnierzy -dobry uczynek. Kalemu zdemontowali tablice – zły uczynek... Kali przyjmuje bezkrytycznie bełkot urzędników państwowych w sprawie Smoleńska -dobry uczynek. Kalego obrzucają równie chorym bełkotem -zły uczynek.

   Skoro nie szanujemy cudzej historii, to godzimy się na to, że inni nie szanują naszych uczuć, a zawodzenie, w imię nacjonalistycznych racji, brzmi dla cywilizowanego świata co najmniej żałośnie. Z liczącej setki lat historii pogranicza polsko -rosyjsko -białorusko -ukraińskiego żadna ze stron nie wyszła z czystymi rękami. Czas je umyć i wyciągnąć do siebie dłonie.


Do "Pilickiej flotylli" dołączył kartonowy model m/s Pilica





Zdjęcie wykonano około 1937-1939 roku, kiedy, podczas obchodówTygodnia PCK, nagrywano audycję radiową poświęcona działalności tej organizacji. Po lewej siedzi piliczanin, gen. Aleksander Osiński. Po prawej poetka Kazimiera Iłłakowiczówna (1888-1983). W kwietniu 1937 gen. Osiński został członkiem Rady Głównej PCK a w maju tego roku został mianowany prezesem.


Warszawa. Gmach Kancelarii Prezesa Rady Ministrów

(Aleje Ujazdowskie 1-9 / Al.Szucha 14)

 Budowa zespołu obiektów dla carskiego Korpusu Kadetów im. Aleksandra Suworowa ruszyła w 1900 r. wzdłuż Alei Ujazdowskich. Po wybuchu I wojny światowej, magistrat Warszawy urządził w głównym gmachu miejski lazaret. Po wycofaniu się Rosjan kompleks budynków przekształcono w niemiecki szpital wojskowy Festungslazarett N.1. 9 listopada 1918 r. ppor. Jerzy Kulczycki, ppor. Kramarczyk i sierż.pchor. Lucjan ŚWITAJ wyjechali służbowo ze Szkoły Podchorążych Piechoty w Komorowie k.Ostrowii Mazowieckiej do Warszawy, gdzie 12 listopada podjęli pertraktacje z radą żołnierską Festungslazaret Nr. l, w sprawie przejęcia obiektu bez walki, w zamian za zgodę na ewakuację rannych żołnierzy niemieckich. Na podstawie zawartej umowy rada żołnierska zdecydowała się przekazać Szkole Podchorążych budynki wraz z całym inwentarzem, w zamian za ułatwienie ewakuacji chorych i rannych na terenyCesarstwa Niemieckiego. O zawartej umowie oficerowie złożyli meldunek płk. Berbeckiemu. 20 listopada 1918 r. komorowska Szkoła Podchorążych zajęła gmachy Festungslazaret Nr. I, częściowo już ewakuowane. W kadrze szkoły znalazł się por. Lucjan Świtaj   pełniący obowiązki gospodarza (1920-22 ) a następnie adiutanta szkoły (1923 -1925). Zawarł w tym czasie związek małżeński i zamieszkał na terenie uczelni. Po roku 1925 został odkomenderowany do Brześcia n.Bugiem, na stanowisko szefa sztabu wojewody poleskiego gen.bryg. Kostek -Biernackiego. Nie wyraził zgody na objęcie funkcjinaczelnika Wydziału Bezpieczeństwa w Urzędzie Wojskowym i na początku 1926 r. wrócił do Szkoły Podchorążych Piechoty. Podczas przewrotu majowego w 1926 r., batalion Szkoły Podchorążych Piechoty opowiedział się po stronie legalnego rządu. Po przewrocie, we wrześniu 1926, szkołę przeniesiono do poprzedniej siedziby w Ostrowi Mazowieckiej, a po kolejnej przebudowie, od 1928 r., jej warszawską siedzibę zajmował Generalny Inspektorat Sił Zbrojnych. W skrzydle południowym zdeponowano zbiory Centralnej Biblioteki Wojskowej oraz zasoby przywiezione z Muzeum Polskiego w Rapperswilu. We wrześniu 1939 roku, podczas oblężenia Warszawy, spłonęły Centralna Biblioteka Wojskowa oraz księgozbiór Biblioteki Rapperswilskiej. Parter budynku i skrzydło północne zajęły koszary SS. W czasie powstania warszawskiego skrzydło południowe, wraz z przyległym ogrodem jordanowskim, stało się miejscem egzekucji mieszkańców Warszawy. W latach 1946-49 obiekt odbudowano, nadbudowując piętro, przebudowując skrzydło południowe oraz stawiając nowy portyk główny. Do 1996 r. mieściła się tu Rada Państwa oraz Urząd Rady Ministrów. Od stycznia 1997 w gmachu głównym działa Kancelaria Prezesa Rady Ministrów.

Zamieszczony powyżej tekst jest fragmentem przygotowywanej do druku książki „Pilickie ślady”, ukazującej miejsca, w Polsce i na świecie, które, poprzez ciekawe postacie, wiążę się z pilickimi dziejami.



Kiedy w maju 2018 r. zakończyła się szósta pielgrzymka łagiewnicka, jej inicjatorka, Irena Papla,  proponuje aby hasło pielgrzymki nawiązywało do postaci św.Faustyny. Ma ono brzmieć: "Ona da ci moc". Zrodził się pomysł pójścia z własną monstrancją. W lutym 2019 roku, pochodząca z Pilicy, cieszyńska rzeźbiarka i nauczycielka, Urszula Górnicka-Herma, otrzymała od ks. Tomasza Sroki, głównego przewodnika Pieszej Pielgrzymki Diecezji Bielsko-Żywieckiej do Łagiewnik, propozycję przygotowania projektu monstrancji. Pierwszy szkic, nawiązujący do monstrancji fatimskiej, powstał w trzy godziny. Szkic został zaakceptowany a kolejną propozycją było wykonanie modelu. Pani Urszula od pięciu lat, od śmierci męża, nie zajmowała się rzeźbą jednak podjęła się tego zadania. Odlew wykonał Marek Żebrowski z Bielska-Białej.

W sobotę 27 kwietnia mogli ją zobaczyć uczestnicy Mszy św., sprawowanej w wigilię święta Bożego Miłosierdzia, w Bielsku-Białej Lipniku bo darczyńca, który sfinansował wszystkie prace związane z jej wykonaniem, zażyczył sobie, by właśnie w tej parafii znalazła ona swoje stałe miejsce po zakończeniu pielgrzymki. Od 30 kwietnia do 3 maja monstrancja towarzyszyła w drodze do Łagiewnik, liczącej tysiąc osiemset osób, siódmej Pielgrzymce Pieszej Diecezji Bielsko-Żywieckiej z sanktuarium Matki Bożej Bolesnej w Hałcnowie do sanktuarium Bożego Miłosierdzia i Centrum św. Jana Pawła II w Łagiewnikach.

Więcej :

-Tak w Cieszynie powstawała monstrancja łagiewnicka >>>

-Praca nad monstrancja łagiewnicką w pracowni Urszuli Górnickiej >>>

-Wyjątkowa monstrancja łagiewnicka jest już gotowa >>>

-Monstrancja łagiewnicka w parafii Narodzenia NMP w Bielsku >>>


Zamordowani w KL Dachau o.Narcyz Turchan, o.Michał Woźniak, ks.Stefan Grelewski i ks.Ludwik Roch Gietyngier 13 czerwca 1999 r. zostali beatyfikowani jako męczennicy za wiarę. O odnalezieniu miejsca ich pochówku poinformowało 2 maja stowarzyszenie „Selige Märtyrer von Dachau” (Błogosławieni męczennicy z Dachau). Ich nazwiska znaleziono na liście urn z prochami więźniów KL Dachau na cmentarzu Perlacher Forst w Monachium. Dotychczas miejsca ich ostatniego spoczynku uważano za nieznane. Wiadomość potwierdziła administracja monachijskiego cmentarza.



Czasami archiwalne znaleziska spóźniają się co nie umniejsza ich wyjątkowości. W roku kwietniu 1919 w krakowskiej prasie ukazał się list dzieci z Pilicy skierowany do ówczesnego naczelnika państwa, Józefa Piłsudskiego! Szkoda, że nie znalazłem go przed listopadowymi uroczystościami. Oto tekst listu:

Dzisiaj są imieniny Józefa Piłsudskiego. Józef Piłsudski jest Naczelnikiem naszej Ojczyzny i Komendantem czyli Wodzem naszego wojska. Józef Piłsudski bardzo kocha Polske i polskie dzieci. Pracował i cierpiał dużo dla Ojczyzny. Był długo w więzieniu u Moskali i Prusaków. Kochamy Go za to serdecznie i co dzień modlimy się za Niego do Boga.. Chcemy pilnie się uczyć aby uradować Józefa Piłsudskiego. Zebraliśmy trochę pieniędzy na Wojsko nasze. Ofiarę tę posyłamy kochanemu Wodzowi.

Małe dzieci ze Szkoły w Pilicy.

A to komentarz redakcji:

Wśród rozprószonych, jak stado ptactwa, kłębiących się w ciągłym braku syntetycznej pracy myśli badającej się Ojczyzny zjawia się, dość często - przypominają się tu spory emigracyjne po 31 roku mające jednak uzadnienie w wysileniu wszystkich pragnień, zdruzgotanych poniesioną klęską - zjawiają się rysy i zgrzyty, jak po szkle, niegodne dzisiejszej chwili powstawania Ojczyzny. Takimi są ciągłe wahania opinii o komendancie Piłsudskim Często, niestety bardzo często nawet kieruje się ta dyrektywami pewnych, mało uzasadnionych celów partyjnych, nie zważając na istotną wartość naczelnika. I naprawdę, z prawdziwą radością czyta się list dzieci ze szkoły w Pilicy, które lepiej umieją ocenić ludzi tak kochających Ojczyznę, jak Piłsudski, stając wyżej, niż rozpolitykowane starsze społeczeństwo. One nie znają opozycyi tam, gdzie idzie o dobro ziemi, z takim trudem zdobytej, ale stają z dziecięcą prostotą w szeregu zupełnej neutralności, kierując się przedewszystkiem sercem, myslą inaczej. Niech dzisiejsi „starsi" przeczytają uważnie ten list i zrozumieją, że tam, gdzie idzie o Ojczyznę, partya jest rzeczą minimalnego znaczenia, że trzeba raz wreszcie obudzić się i wziąść do pracy trzeźwej, a nie irracyonalnej polityki stronnictw.

Za kilka tygodni minie 100 lat od opublikowania tego teksu. Naród polski przeżył w tym czasie dwa duże i krwawe konflikty międzynarodowe i kilka mniejszych sporów z sąsiadami, powstania śląskie i wielkopolskie, Poznań, Wybrzeże, kopalnię „Wujek” i stan wojenny. Niestety, nie można powiedzieć, że zrozumieliśmy przesłanie zacytowanego powyżej artykułu, że, w politycznym wymiarze, zmądrzeliśmy na którymkolwiek szczeblu władzy, że potrafimy myśleć, o Polsce, o społeczeństwie, o przyszłości, a nie wyłącznie o prywatnym lub partyjnym interesie.




Walka o niepodległość Polski toczyła się nie tylko na frontach. Pierwsze lata po 11 listopada 1918 to również walka o dusze mieszkańców Kresów, którzy znaleźli się na terenach odrodzonej Polski. Ci ludzie, zamieszkujący wsie zagubione na końcu świata, inaczej pojmowali słowa Polak, naród czy ojczyzna.Genialnie przedstawił to Edward Redliński w „Konopielce”:

[…] Ojczyzna wzywa!- na to Domin: A co nam do tego! Jakże to!- Rozkłada ręce urzędnik:A wy kto, nie Polak? -Nie. -A kto, Niemiec? -Nie. -To może Francuz? -Nie. -Rusin? -Nie, -nie Rusin. -No to kto?- pyta się urzędnik. A Domin na to: Ja tutejszy. -ki tutejszy? -A tutejszy- mówi Domin-z bagna. -A bagno gdzie? Nie w Polsce? ADomin na to: - Bagno tutaj i my tutejsze! […]

W tej walce o dusze mamy również swój ślad. Pierwszy wojewoda wołyński w odrodzonej Polsce pochodził... z Pilicy! >>>


Przez pilicką historię przewinęły się dziesiątki ciekawych postaci. Po wielu z nich pozostały materialne ślady porozrzucane po całej Polsce. Przedstawiam krótkie opisy tych miejsc. Podejrzewam, że nie wszystkie udało mi się odszukać.




ARCHIWUM AKTUALNOŚCI >>>


Zapraszam tych, którzy odwiedzili Pilicę do nadsyłania informacji o tym jak zapamiętaliście nasze miasteczko. Napiszcie co Wam się podobało a co nie. Zamieszczę również negatywne opinie jeżeli nie będą obraźliwe. Przyślijcie wykonane tutaj zdjęcia. Z przyjemnością zamieszczę te, które pokażą życie miasteczka zapamiętane inaczej niż widzimy je my-mieszkańcy. Tempo życia powoduje, że możemy przejść obojętnie obok miejsc, obiektów,przedmiotów czy sytuacji, które zaciekawią naszych gości.


ZAPRASZAMY DO PILICY