18 lipa 2015.W poszukiwaniu pilickich śladów

Pilickie Aktualności » 18 lipa 2015.W poszukiwaniu pilickich śladów

18 lipca Klub  Emerytów i Rencistów wyruszył na wycieczkę w Świętokrzyskie w poszukiwaniu pilickich śladów. Pierwszą odwiedzoną miejscowością był Tarłów. Tutaj w podziemiach kościoła w mauzoleum Olesnickich pochowana jest Anna Stanisławska. Po tarłowskim kościele oprowadzał nas członek Towarzystwa Miłośników Ziemi Tarłowskiej więc szczegółów z dziejów miasteczka i kościoła poznaliśmy co niemiara. 

Na fasadzie kościoła p.w.św.Trójcy widać olbrzymie figury św.Wojciecha i św.Stanisława wskrzeszającego Piotrawina. Rycerz Piotr Strzemieńczyk (Piotrawin) przed śmiercią sprzedał wieś biskupowi Stanisławowi ze Szczepanowa. Rodzina zmarłego pozwała hierarchę przed sąd królewski, zarzucając bezprawne zagarnięcie rycerskiego majątku. Aby wykazać swą niewinność, biskup Stanisław udał się do starego kościółka w Piotrawinie, wskrzesił Piotra, który potwierdził prawdziwość dokonanej transakcji, po czym z powrotem ułożył się w trumnie.

Atrakcją kościoła jest kaplica Pana Jezusa nazywana Kaplicą Dobrej Śmierci. Jej unikalne dekoracje, chyba nawet na skalę europejską, określane są Tańcem Śmierci

Z naszego punktu widzenia na szczególną uwagę zasługuje scena "Pielgrzym i Śmierć". Jest to epitafium dla Jana Zbigniewa Oleśnickiego umieszczone tu przez żonę, Annę Stanisławską. Postać Oleśnickiego żegnana jest przez płaczącą, usiłującą za nim podążać Annę Stanisławską, oraz dziecko - pragnienie rodziców, które się nie spełniło. Obok kroczy śmierć niosąca wyrwane z korzeniami drzewo - teraz chyba już oczywista jest kolejna aluzja do faktu wygaśnięcia rodu. W tle widać wnętrze kościoła tarłowskiego -arkadę prowadząca do Kaplicy Dobrej Śmierci.   

 

 

 Portret Anny nad drzwiami do zakrystii

 

Na środku kościoła znajduje się wejście do krypt grobowych, które dzięki uprzejmości wikarego mogliśmy obejrzeć chociaż wymagało to nieco zdolności akrobatycznych i silnych nerwów ze względu na jeżące nieco włosy na głowie widoki w krypcie. 

Na trumnie Anny Stanisławskiej złożyliśmy kwiaty i znicz od piliczan. 

 Portret trumienny Anny (z prawej)

 

 

Niedawno skwer na tarłowskim rynku otrzymał imię Anny Stanisławskiej co uczczono ustawieniem pamiątkowego obelisku pod którym złożyliśmy kwiaty. 

 Kolejnym przystankiem był bałtowski park rozrywki. O związkach Bałtowa z Pilica nie słyszałem chyba, że cofniemy się do czasów prehistorycznych, w których i tu i tam biegały te same odmiany dinozaurów ;) Żeby zaliczyc wszystkie bałtowskie atrakcje potrzeba co najmniej całego dnia a my byliśmy umówieni na obiad o hrabiego Popiela w Kurozwękach. Czasu wystarczyło jedynie na łyk egzotyki w zwierzyńcu. 

 

 

 

 

 

 

 

 Kurozwęki to oczywiście wizyta u bizonów okraszona zwiedzeniem pałacu. W Kurozwękach pochowany jest jeden z pilickich gwardianów o.Jan Grzegorz Michalski. Od 25 VIII 1863r. był gwardianem klasztoru oo. reformatów z Pilicy. W 1864 roku władze rosyjskie aresztowały go w Pilicy za kazania podburzające. Został oddany pod ścisły dozór policji i zesłany czasowo do m.Czuchomy a stamtąd przeniesiony do Kołogrywu w guberni kostromskiej. W jakiś czas potem, gdy został zwolniony z dozoru, przeniósł się do guberni saratowskiej. Po amnesti po 36 latach pobytu poza krajem przyjechał do Warszawy. Zamieszkał potem w Kurozwękach gdzie zmarł w roku 1909. Niestety nie udało się ustalić czy pochowany został w miejscowym kościele czy na cmentarzu i czy grób zachował się.

 

Szef bizoniego stada wzbudzał respekt 

 

 

 

 

 

Wykorzystaliśmy każdy skrawek cienia 

 Niestety to nie nasz obiad...

 Ostatnim przystankiem na trasie był Szydłów, piękne i ciągle niedoceniane przez turystów miasteczko, które przez kilka ostatnich lat niezwykle wypiękniało. Miejscowy przewodnik oprowadził nas po lokalnych atrakcjach od synagogi przez zamek ze Skarbczykiem, Bramę Krakowską, kościół Wszystkich Świętych, kościół św.Władysława, relikt Bramy Opatowskiej po kościół i ruiny szpitalnego kościoła św.Ducha. To tylko 100 km od Pilicy.Warto!

 

 

 

Szydłów od wieków niewiele sie zmienił. 

 

Dla samego koscioła Wszystkich Świętych warto było przyjechać. Odrestaurowano tam odkryte pod gruba warstwa tynku gotyckie malowidła.   

 

 

 

kościół św.Władysława 

 

 

 

 

 "Ostatnia wieczerza". Pora ruszać w droge powrotną

 

Do odwiedzenia Pilicy zachęciliśmy naszych przewodników, którzy otrzymali książki m.in. "Staropolski sylwetki pilickie", "Królowa Elzbieta z Pilczy i Łańcuta" oraz egzemplarze "Naszej Pilicy".