2016. Znowu na Polesiu

Nie tylko Pilica » Wakacyjna opowieść » 2016. Znowu na Polesiu

Wakacyjna opowieść 2016. cz.1 >>>

Dzień pierwszy czyli jedenasty :)

Znowu dobrze znane kąty :) Zaczynamy od Perehodu. To miejsce nie może się znudzić. Ile razy odbyliśmy już ten kilkukilometrowy spacer wokół stawów w Pieszowoli? Trudno policzyć. Dopiero zaliczyliśmy lato. Ze względu na pracę trzeba poczekać jeszcze kilka lat na inne pory roku. Za to nieznajomość Perehodu o świcie wynika z czystego wakacyjnego lenistwa. I tak za każdym razem jest inaczej. Jest inna pogoda i inne okazy wchodzą w kadry.

Domek dla owadów

Na błotniaka zdecydowanie za duży... Bielik?

Jak wyżej

Ten czarny to kormoran

Częsta ofiara podobieństwa do jadowitej kuzynki

 

Dzień drugi czyli dwunasty

Czeka nas wizyta w Hańsku. Nie jest odległy od naszej corocznej bazy w Wólce Cycowskiej a dotychczas nie jakoś umykał naszej uwadze. Czas nadrobić ten błąd. To kolebka rodu Hańskich znanego głównie za sprawą Eweliny, tej od Balzaka. Historia Hańska to tradycyjna dla tych terenów mieszanka lokalnych społeczności pochodzenia polskiego, niemieckiego, ukraińskiego i żydowskiego. Po gorzelni, fabryce terpentyny, serowni i folwarku pozostały tylko mizerne ślady.

Cerkiew prawosławna pod wezwaniem Podwyższenia Krzyża Świętego w Hańsku powstała przed 1564.W ostatnich latach XVIII w. na jej miejscu wzniesiono drewnianą świątynię unicką, która osiemdziesiąt lat później przeniesiono do wsi Siedliszcze, gdzie z czasem spłonęła. Murowaną prawosławną cerkiew w Hańsku zbudowano w 1882. W 1919 obiekt został zrewindykowany na rzecz katolików.

 

Dzisiaj sztandarowa postacią lokalnej historii jest urodzony 15 maja 1814 r. w Hańsku ks.Jan Dolinowski, który po ukończeniu studiów teologicznych i otrzymaniu święceń kapłańskich (grekokatolickich) zostaje administratorem parafii Cyców. Później obejmuje parafię Hańsk. W czasie epidemii cholery z narażaniem życia śpieszy z pomocą chorym. Za zasługi zostaje odznaczony Złotym Krzyżem Kapłańskim. Jako gorący patriota i unita narażał się władzom carskim, które dążyły do zlikwidowania struktur unickich i zastąpienia ich kościołem prawosławnym. Został wytypowany do zsyłki na Sybir jednak przed aresztowaniem zmarł 10stycznia 1875 r. w Hańsku. Wiele czasu poświęcał swojemu zamiłowaniu – pszczelarstwu. Około 1854 r. udaje mu się skonstruować ul w którym zastosował rozwiązania konstrukcyjne ula Dzierżonia i ula Nutta tworząc pierwszy na ziemiach polskich i jeden z pierwszych na świecie ul ramowy otwierany do góry. Na wystawie krajowej w Łowiczu zorganizowanej w 1859 r. przez Towarzystwo Rolnicze Królestwa Polskiego ul ten otrzymał wielki medal srebrny, a na krajowych wystawach rolniczo – przemysłowych w latach 1867 i 1874 uznany został przez konferencje pszczelarzy Królestwa Kongresowego za najlepszy. Z czasem stał się on prototypem ula warszawskiego. Swoje doświadczenia opublikował w wielu czasopismach i wydał kilka książek. Prowadził wykłady w Instytucie Rolnictwa i Leśnictwa w Warszawie.

Ks.Dolinowski nie miał takiego szczęścia do PR jak ks. Jan Dzierżoń nazywany ojcem współczesnego pszczelarstwa. Żyjący na niemieckim Śląsku ks.Dzierżon uważał się za Polaka. Odkrył potępione przez kościół katolicki zjawisko dzieworództwa. Publicznie sprzeciwił się dogmatowi o nieomylności papieża za co został ekskomunikowany. Dzierżoń był więc idealnym materiałem na bohatera ustroju który kościoła katolickiego i Niemców nie lubił. W Polsce Ludowej doczekał się ks.dzierżoń przechrzczenia miasta Reichenbach na Dzierżoniów. Lansowanie postaci ks.Dolinowskiego byłoby stąpaniem po kruchym lodzie braterskich stosunków ze wschodnim sąsiadem. I tak ta wspaniała postać poszła w zapomnienie. Od 2005 roku w Hańsku są organizowane „Dni Pszczelarza” poświęcone pamięci ks.Dolinowskiego. Przed kościołem stanęło jego popiersie oraz został zasadzony dąb–pomnik.

II wojna światowa to najtragiczniejszy okres w dziejach mieszkańców kresowy wsi i miasteczek. Wrogów było wielu: ukraińscy nacjonaliści, hitlerowcy, dwa razy Rosjanie, polskie podziemie narodowe, władzaludowa i powojenne podziemie poakowskie. Na każdym kroku można spotkać pomniki ofiar, których wina polegała zazwyczaj na tym, że w nieodpowiednim czasie znaleźli się w nieodpowiednim miejscu.

W budynku Zespołu Szkoły Podstawowej i Przedszkola w Hańsku znajduje się izba regionalna poświęcona pamięci ks. Jana Dolinowskiego utworzona przez regionalistów Jarosława Responda i Sławomira Sobolewskiego, któremu dziękujemy za poświęcony nam czas, za oprowadzenie i ciekawe opowieści o historii Hańska.

Idziemy jeszcze na stary cmentarz prawosławny i wracamy do Wólki.

Jest piękne popołudnie więc, aby nieco rozprostować zasiedziałe w samochodzie kości, wybieramy się na rowerach nad jezioro Sumin.

 

 

Dzień trzeci czyli trzynasty

Jezioro Łukie to taki sam cel spacerów jak Perehod. Można spokojnie zacytować opis sprzed dwóch dni:

Znowu dobrze znane kąty :) To miejsce nie może się znudzić. Ile razy odbyliśmy już ten kilkukilometrowy spacer wokół stawów w Pieszowoli nad Łukie? Trudno policzyć. Dopiero zaliczyliśmy lato. Ze względu na pracę trzeba poczekać jeszcze kilka lat na inne pory roku. Za to nieznajomość ŁukiePerehodu o świcie wynika z czystego wakacyjnego lenistwa. I tak za każdym razem jest inaczej. Jest inna pogoda i inne okazy wchodzą w kadry.[...]

A cisza i szum wiatru-bezcenne.

Żółwie błotne w ośrodku PPN w Załuczu Starym

... i ich kolega.

Jest piękny dzień.Szkoda wracać więc jedziemy poleniuchować nad wodą nad jeziorkiem Wereszczyńskim albo Zastawskim, bo obie nazwy są w potocznym w użyciu.

Dzień czwarty czyli czternasty

Znowu wybieramy się wmiejsce niezbyt odległe od Wólki Cycowskiej, które dziwnym zrządzeniem losu dotychczas nie dostąpiło zaszczytu goszczenia nas ;) Właściwie były to dwa miejsca za jednym zamachem. Pierwsze to wieża widokowa leżąca o rzut beretem od często odwiedzanej przez nas wieży pod Zastawiem.

Drugie miejsce to Krowie Bagno, na które składają się zakrzaczone torfowiska niskie i przejściowe otoczone łąkami powstałymi na zmeliorowanych torfowiskach. Jest tu kilka jezior: Laskie, Lubowierz, Lubowierzek i Hańskie. Istnieje projekt utworzenia rezerwatu dla ochrony wielu gatunków ptaków błotnych, łąkowych i leśnych). Łatwiej tu chyba o żurawia niż w pobliskim parku narodowym. W ciagu krótkiego spaceru z Kolonii Kulczyn natknęliśmy się na kilkanaście tych pięknych ptaków.

Kapliczka w Kolonii Kulczyn

Jeżyny!

Ale kwaśne!!!

Krowie Bagno ma swoja ciemną historię. Było ono miejscem przymusowej pracy przy robotach melioracyjnych. Jako pierwsi pracowali tu od 1935r. skazani z krótkimi wyrokami kar lub odbywającymi końcówki kar. Ośrodek w Krychowie podlegał zakładowi karnemu w Chełmie. Na jego bazie powstał w czasie okupacji obóz pracy. Jako pierwsi do obozu pracy trafili Romowie. To oni wykopali rów od strony północnej Krowiego Bagna, który nosi dziś nazwę "Cygański Rów”. W 1941 r., po likwidacji Romów, w obozie zaczęto osadzać Polaków, głównie tych którzy nie wywiązali się z nałożonego kontyngentu. Po nich do Krychowa trafili Żydzi z Polski, Czech, Romunii, Węgier, Holandii i Francji. To oni wykopali "Więzienny Rów” zwany rzeką Krzewianka przecinający przez środek Krowie Bagno. Kolejny obóz pracy dla ludności pochodzenia żydowskiego powstał w 1941r. we wsi Osowa. Zachował się do dziś ślad wykopanego przez nich rowu zwanego „Kanałem Żydowskim. Obóz pracy w Ujazdowie założony został w 1941 r. dla polskich obywateli pochodzenia żydowskiego zatrudnionych przy melioracji „ Krowiego Bagna.

Bujna roślinność skrywa pozostałości tajemniczej budowli. Do czasu przeprowadzenia sondażowych badań w 2005r. Miejsce to znane było pod nazwą "Szwedzki Okop". Wynik badań przeszedł wszelkie oczekiwania. Okazało się, że jest to obiekt wczesnosłowiański datowanym na IX-XI wiek. Na naturalnym wzniesieni usypano drewniano-ziemny wał skrzyniowy i wykopano fosę, której zarysy można dostrzec obecnie. Użycie do budowy wału przepalonej gliny zmieszanej z kredą nie znajduje analogii wśród innych grodów Polesia Powstał w ten sposób regularny obiekt o zarysie kołowym, o średnicy zewnętrznej około 40 m. wewnętrznej ok. 20 m. i wysokości ok. 3m. Z wywyższenia, na którym usytułowany jest gród, rozciąga się widok na ogromny obszar Krowiego Bagna. Mogło to być miejsce kultu przedchrześcijańskiego. Znaleziona duża ilość obrobionego poroża może świadczyć, że zajmowano się jego obróbką na szeroką skalę. Być może jest to jeden z najdalej na północ wysuniętych Grodów Czerwieńskich. Grodzisko musiało być opuszczone w wielkim pośpiechu lub spustoszone przez najeźdźców.

Grodzisko

 

Dzień piąty czyli piętnasty

Jedziemy do Lublina aby sfotografować pilicki ślad a potem powłóczyć się po starówce. Pierwszy cel to pozostałości po fabryce Zakładach Mechanicznych Plage&Laśkiewicz  Kazimierza Arkuszewskiego. Zachowała się hangar  i budynek administracyjny.

Ten sam budynek w 1955r.

Projekt hangaru z r.1922

Drugi punkt programu zamienił się w kilkugodzinne uczestnictwo w niezwykle kolorowej imprezie. Żałowalismy, że w tm roku nie możemy zajrzeć na Carnaval Sztukmistrzów więc los w ramach rekompensaty przywiódł nas Jarmark Jagielloński, który przyciągnął do miasta setki twórców ludowych z Polski i Europy Wschodniej. Nie trzeba słów.Wystarczą fotografie.

 

 

Pozostał już tylko powrót do Pilicy i odliczanie dni do kolejnych wakacji.