Kowal-powstaniec

W Pilicy przy ul. Zawierciańskiej, mieszkał przed laty kowal. W 1862 roku reperował powstańcom broń, przekuwał kosy. Pewnego dnia złapali go Moskale i poprowadzili pod dwie stojące obok stodoły wierzby. Spędzili tam wszystkich ludzi z Pilicy. Pod wierzbami wykopali dół, a na jego brzegu postawili szubienicę. Od razu go jednak nie powiesili, tylko puścili nago przez szpaler kozaków, którzy go tak bili i tłukli nahajami, ze nie doszedł nawet do końca szpaleru, tylko padł. Na oczach całej pilickiej ludności powiesili trupa kowala a potem wrzucili do dołu, który zrównali z ziemią. Cała sotnia kilka razy przemaszerowała po tym grobie. Kozacy odjechali, a kiedy zapadła noc piliczanie wykopali kowala i pogrzebali na cmentarzu. W opuszczonej kuźni długo jeszcze po tej okropnej śmierci słychać było walenie młota o kowadło. Kowalowy dom stał opuszczony, ale czasem nocą zapalała się lampa i jakieś cienie majaczyły w maleńkich okienkach. Piliczanie bali się tamtędy przechodzić, aż wreszcie dom rozebrano. O tragicznych wydarzeniach zapomniano, grób kowala porósł olbrzymimi trawami. Mijały lata. Ale pewnego wieczoru z cmentarza zaczęły dochodzić dziwne dźwięki, jakby głuche uderzanie w żelazo. Do dziś jeszcze, kiedy zapada zmrok, słychać je czasem. Starzy ludzie mówią, że to kowalowa dusza wraca, by przypomnieć o losach powstańców   [©.PW]