Pilickie zegary

O Pilicy » Obiekty » Pilickie zegary

Najstarszym pilickim zegarem jest najprawdopodobniej zegar słoneczny na zewnętrznej południowej ścianie kaplicy Padniewskich w kościele pw.św.św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty. Być może jest rówieśnikiem kaplicy i pochodzi z pierwszych lat XVII w.

Zegar słoneczny przed remontem elewacji

Pierwsze informacje i pilickich zegarach mechanicznych pochodzą z XVIII wieku i dotyczą klasztoru franciszkanów. W latach 1748-49 w pilickim klasztorze przebywali brat Klemens Czechowicz i brat Joachim Gutowicz, którzy prawdopodobnie wykonali zegar dla klasztoru. Wcześniej, w latach1747—48 działali wspólnie w Krakowie a potem, w latach 1749-51, w Stopnicy. Na rok 1750 datowany jest zegar szafkowy, będący również prawdopodobnie ich wspólnym dziełem, znajdujący się w chórze zakonnym w Kętach. Brat Klemens Czechowicz Konstruował zegary wieżowe i szafkowe. Według Annales Promndae brat Joachim Gutowicz wykonał zegary dla wielu klasztorów w prowincji małopolskiej. W latach 1761-1766 przebywał w Kazimierzu Dolnym gdzie w roku 1763 zbudował zegar szafkowy, ozdobiony obrazem Zwiastowania, stojący dzisiaj w dolnym korytarzu klasztornym.

 

Zegary w Kazimierzu Dolnym

W 1756 r. na ścianie pilickiego budynku klasztornego, od strony ogrodu, zamontowano zegar słoneczny. W latach 1766-1767 w pilickim klasztorze działał kolejny tandem braci-zegarmistrzów. Wykonywał on zegary na potrzeby prowincji i dla szczególnych dobrodziejów klasztorów. Zajmował się również naprawianiem zegarów. Brat Gerard Konwentowicz przebywał w Pilicy w latach 1754-59 i 1765-67 a brat Konrad Kowalski w latach 1766-67. Zapewne nieprzypadkowo po pobycie w Pilicy zegarmistrzowski duet działał wspólnie w kolejnych klasztorach: w Wieliczce (1767—69) , w Bieczu (1769-70), w Solcu n. Wisłą (1770-71) i w Pińczowie (1771-1774). Niestety, póki co nie udało mi się odnaleźć materialnych śladów ich działalności.

Zegar miejski wymieniony jest w roku 1836. Opiekujący się nim zegarmistrz otrzymywał 50 zł pensji z urzędu municypalnego za nakręcanie i remonty. W 1857 r. zegar miejski na kościelnej dzwonnicy był nieczynny od kilku lat więc magistrat wystosował pismo do władz z prośbą o wyrażenie zgody na remont. 12 lutego 1858 r. władze zwierzchnie wyraziły zgodę na naprawę i na wyasygnowanie na ten cel 14 rubli i 33 kopiejek z kasy ekonomicznej. 13 lutego 1865 r. naczelnik powiatu wystąpił o wyasygnowanie z kasy miejskiej 15 rubli dla Michała Staśkiewicza za nakręcanie zegara w poprzednim roku jednak zatwierdzono jedynie kwotę 7 rubli i 50 kopiejek. Z roku 1877 pochodzi informacja o zamkowych zegarach: Na zamku tutejszym pusto i głucho-strzegą go zbrojni w halabardy i kontrolujący zegary stróże, nie dopuszczając i wejścia i wyjścia.

Na fotografiach pilickiego rynku wykonanych podczas pierwszej wojny światowej widać dzwonnicę pilickiej fary pozbawioną zegarów. Nie wiadomo czy zostały zdemontowane przez władze czy stały się łupem wojennym.

 

Pilicki rynek w roku 1914...

...i w roku 1918

Na fotografii wykonanej w latach dwudziestych XX wieku na dzwonnicy widać zegar, który sprawia wrażenie urządzenia a nie malowidła.

 

Lata 20.-30. XX wieku

Fotografie wykonane w latach 60. i 70. XX wieku pokazują na dzwonnicy zegary namalowane we wnękach, które znajdowały się raz w gorszym, raz w lepszym stanie.

Podczas remontu rynku w roku 2001 postawiono na nim stylizowany zegar elektroniczny.

Przetrwał on do kolejnego remontu rynku, zakończonego w roku 2015, kiedy zastąpił go zegar na wieży zbudowanego wówczas ratusza. Istnienie takiego mechanizmu na pilickim XVII- wiecznym ratuszu nie jest udokumentowane bo, jak do tej pory nie ujawniono źródeł ikonograficznych lub pisanych, które by ratusz przedstawiały. Projektant wzorował się na zachowanym ratuszu w Sulmierzycach, który... zegarów nie posiada.

W roku 2016 na wyremontowanej dzwonnicy odtworzono malowane zegary

 

 Na koniec najsłynniejszy pilicki zegar:

Nieopodal zamku znajduje się jaskinia, w której - w noc świętojańską, w Wigilię czy też w noc sylwestrową - bo różne są wersje przekazywanej z pokolenia na pokolenie legendy, o północy usłyszeć można dwanaście uderzeń zegara. Jaskinia ta zwana jest Zegarową lub Zegarówką. Ilekroć rok zapowiadał się pomyślnie dla dziedziców zamku i ich gości mieszkańcy słyszeć mogli miarowe, czyste i dźwięczne uderzenia ukrytego gdzieś pod ziemią zegara . Czasami jednak dochodziło chrapliwe, przytłumione bicie zwiastujące ciężki rok. Bywało że godzinie dwunastej towarzyszył zgrzyt zwiastujący śmierć w rodzinie. Nie zawsze znajdywał się śmiałek, który próbował wysłuchać noworocznej przepowiedni tym bardziej, że zegar informował tylko o losie mieszkańców zamku. Zdarzyło się kiedyś, że na zamek do starosty zjechało mnóstwo gości, wśród nich jego córka niedawno poślubiona jednemu z senatorów krakowskich. Święta minęły radośnie. Kiedy przy dźwiękach kapeli rozpoczęto sylwestrowe pląsy, kiedy zaszumiały w głowach trunki, jeden z rycerzy przypomniał o tajemniczym zegarze. Wkrótce uczestnicy zabawy znaleźli się w jaskini i wśród wesołego gwaru oczekiwali bicia tajemniczego zegara, nie wątpiąc, że radosna melodia zapowiadać będzie kolejny rok dobrobytu. Uderzenia zabrzmiały jednak nieczysto. Słysząc zgrzyt mechanizmu starosta zmartwiał. On, wbrew obracającemu zdarzenie w żart towarzystwu, wiedział, że zegar wróżył śmierć a przeczucie mówiło mu, że odnosi się do jego ukochanej córki. Prysł nastrój beztroskiej zabawy. Zmieszani i przygnębieni goście wrócili na zamek i wkrótce porozjeżdżali się w swoje strony. Niedługo po tym do zamku dotarła wieść, że w posiadłości nowożeńców wybuchła zaraza, która zabrała córkę starosty, jego zięcia i nowonarodzonego wnuczka. Zrozpaczony starosta kazał zamurować wejście do jaskini aby nikt więcej nie słyszał tajemniczego zegara. 

Taką wersję legendy o Jaskini Zegarowej znalazłem w przedwojennej prasie.