Soter Antoni Rozbicki

O Pilicy » Żyli wśród nas » Goście » Soter Antoni Rozbicki

Urodził się  22 kwietnia 1823 w Ostrówce w województwie sandomierskim w rodzinie drobnoszlacheckiej jako syn Ignacego i Józefy z Kraszkowskich. W 1832 r. został osierocony przez ojca i wraz z matką przeniósł się do Policznej, do domu "ciotecznego" dziadka, Malachiasza Boguckiego herbu Krzywda. Soter uczył się w gimnazjum w Radomiu, gdzie w roku 1838 zakończył edukację na czterech klasach. Uczniem był dosyć dobrym, nie sprawiającym kłopotów. Na zakończenie trzeciej klasy otrzymał publiczną pochwałę za wzorowe posłuszeństwo, przykładne moralne zachowanie się, usłużność i pracowitość. Z języka ojczystego otrzymał jednak notę dostateczną. Zdecydował się na karierę urzędniczą. Najpierw praktykował w biurze Naczelnika Wojennego Guberni Sandomierskiej, potem w magistracie miasta Przytyk, aż w końcu w 1840 r. przeniósł się do Warszawy. W 1845 roku opublikował tomik wierszy pt. „Kwiaty”, zadedykowany Malachiaszowi Boguckiemu. Tomik zawierał m.in. dumki, ballady, piosenki oraz krótkie opowiadanie „Tegoczesne tajemnice Warszawy”. Po jego opublikowaniu przestał pojawiać się w biurze, spacerował po ulicach stolicy, próbując sprzedawać książkę po oberżach i kawiarniach. Wydaje się, że była to decyzja słuszna, gdyż już na początku 1846 r. cały nakład „Kwiatów” został rozsprzedany. Odszedł wtedy ostatecznie z posady i został niezależnym artystą.

 

Przybywszy do Warszawy miałem ten honor być skrybentem, bom tęgi był pismak i nieźle płacili, miało się przy tem i kilka baranich skórek, ale wszystko to ponikło jak kamfora i zostały tylko termometra w dziurawych łokciach i leciuchne kieszenie.

 

W następnym roku wydał tomik „Kraina Wesołości”, w którym zamieścił utwory poetyckie i opowiadanie „Stutysięczna panna na wydaniu”.W 1847 wydał „Anegdotki”, a w 1848 „Dykteryjki”- zbiór gawęd staroszlacheckich. Tomik „Kraina Wesołości” przyniósł mu opinię grafomana i ostracyzm środowiska literackiego w Warszawie. Ten okres życia Rozbickiego przyniósł mu prawdziwy sukces finansowy. Zarabiał na występach i na książkach, których dwutysięczny nakład rozchodził się w ciągu dwóch miesięcy i to nie po cenie nominalnej, ale z dobrowolną nadpłatą od jego miłośników. Sytuacja finansowa Sotera ustabilizowała się na tyle, iż mógł się ożenić, a wkrótce dorobił się kawiarni, w której (...)

 

z sufitu wisiały kopcące lampy olejne, w powietrzu unosiły się dymy fajek, a u dołu wśród oparów ponczu, krążył z przewieszoną przez ramię na zielonej wstążce gitarą popularny w mieście, udający półwariata, półpoetę właściciel zakładu, deklamator i śpiewak – jej właściciel.

 

Zabawiał niewybredną publiczność piosenkami i żartami, pokazywał sztuki optyczne, tzw. Fantasmagorię Chińską, prowadził konkursy, zagadki i szarady. Gdyby żył w dzisiejszych czasach byłby zapewne wziętym kabareciarzem. Kiedy niedoceniony w stolicy doprowadził kawiarnię do bankructwa imał się różnych zajęć. Założył kantor stręczeń ludzi roboczych, mamek i panien do wszystkiego. Jeździł z drukowanymi własnym kosztem książkami po miastach i miasteczkach i na targach i jarmarkach recytował swoje utwory zachęcając do kupowania książek. Bywał na targach w Pilicy, Olkuszu czy Żarkach zdobywając popularność. Jako bystry obserwator napisał kolejne książki, będące zbiorem doświadczeń i przeżyć z tych podróży. W 1856 roku wydał „Bajki ulubione humorystyczne” uważane przez Janusza Dunina za (...) pierwszy przejaw poezji absurdu i czystego nonsensu na naszym terenie, którego niedościgłym wzorem pozostał w okresie dwudziestolecia Antoni Słonimski. Kolejnymi książkami były „Śpiewy ulubione humorystyczne”, wierszowana komedia: „Straszydła” oraz „Ramotki i anegdotki”. Sam prawdopodobnie z dużym dystansem podchodził do swojej twórczości co sygnalizował we wstępie do „Bajek ulubionych humorystycznych”:

 

 

 Stał się impresariem swego syna Władysława, utalentowanego młodego skrzypka. Kiedy w 1876 r. syn zmarł nagle, w kilka tygodni później, 9 października 1876 odszedl Soter Rozbicki. Pochowany został na Cmentarzu Powązkowski.[kwatera 162, rząd 6, miejsce 26]. „Przegląd Tygodniowy” w nekrologu odnotował:

 

Są ludzie, którym od urodzenia jakaś maska komiczna do twarzy przywarła i przyrosła, z potem jeszcze im świat czapkę i dzwonki błazeńskie jako znak honorowy przybija. Do takich należał Rozbicki, który robił głupstwa i pisał je... Dlaczego? Czy dla grosza, którym mu skąpo rzucano, czy dla sławy oryginała w swoim rodzaju, czy może dla czego innego?

 

„Kurier Warszawski” odnotowując jego śmierć zamieścił wiersz:

 

(...) Choć zżymają się jedni,

Lecz słuchają drudzy,

I bogaci i biedni,

I panowie i słudzy.

Bo tak szukać jest mile

Sensu choćby w bezsensie,

I nie myśleć choć chwilę

Ni o chlebie ni mięsie.   

 

 Ponownie odkryty został przez Juliana Tuwima, który przez wiele lat gromadził wszelkie materiały związane z osobą, jak go określił, nieporównanego Soterka. „mianowany” został klasykiem grafomanii przez co jego twórczość przemyciła się do historii literatury polskiej trafiając nawet na karty szacownej bibliografii Estreichera oraz do Polskiego Słownika Biograficznego.  

 

 

W swojej twórczości często korzystał z absurdu i nonsensu. Oprócz rymowanek tworzył również utwory prozą. Pomijając formę jego twórczości, uznaną za grafomańską, nie sposób odmówić mu jednak zmysłu obserwacyjnego,dzięki któremu przekazał nam wnikliwy, nieco satyryczny obraz społeczeństwa epoki, w której żył. Podobno niedawno odnaleziony został obraz jego autorstwa a nigdzie do tej pory nie odnaleziono żadnych wzmianek na temat jego ewentualnego malarstwa.

 

Niektóre z jego utworów przetrwały w lokalnej tradycji ludowej jako piosenki jak na przykład „Pobór na dziewczynki".

 

Panowie słuchajcie!

Gazety czytajcie!

Dziwne piszą nam nowinki.

Ma być pobór na dziewczynki.


Najpiękniejsze ze stolicy

-przeznaczyli do konnicy,

A która nie ma ochoty.

To zabierać do piechoty.


Z tęgą mina do dragonów.

Panny stare do furgonów,

A gdzie będą twierdze puste

Tam pakować panny tłuste.

 

Czy był autorem tekstu czy jedynie spisał i przekazał potomnym zasłyszane gdzieś słowa nie sposób ustalić.

 

 

Utwór ten w niezliczonej ilości wersji funkcjonuje zarówno jako pieśń biesiadna jak i legionowa obrastając przez lata nowymi zwrotkami.

 

Hej!, panienki, posłuchajcie. 

(raz, dwa, trzy...) 
I gazety przeczytajcie. 
(raz, dwa, trzy...) 
Są tam wesołe nowinki: 
Będzie pobór na dziewczynki ! 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Najpiękniejsze z okolicy. 
(raz, dwa, trzy...) 
Przeznaczają do konnicy. 
(raz, dwa, trzy...) 
Ta, która nie ma ochoty, 
To ją wezmą do piechoty! 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Z najpiękniejszych krakowianek

(raz, dwa, trzy)

Uformują pułk ułanek

(raz, dwa, trzy)
Wielkie wezmą do dragonów, 
Stare panny do furgonów. 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Tłuste, grube i pękate, 
(raz, dwa, trzy...) 
Powsadzają na armatę. 
(raz, dwa, trzy...) 
A gdzie będą twierdze puste, 
Wsadzimy Żydówki tłuste! 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Do sztandarów... zakonniczki. 
(raz, dwa, trzy...) 
A do szturmu baletniczki. 
(raz, dwa, trzy...) 
Szwaczki zostaną w rezerwie, 
Gdy się której co rozerwie. 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Te, co pięknie wyśpiewują, 
(raz, dwa, trzy...) 
Na trębaczy się promują. 
(raz, dwa, trzy...) 
A co ciągle wykrzykuja, 
Do doboszych ich zwrbują. 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Która panna urodziwa, 
(raz, dwa, trzy...) 
Będzie w wojsku dość szczęśliwa. 
(raz, dwa, trzy...) 
Weźmie szlify, akselbanty, 
Tak, jak mają adiutanty. 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 


Której piękność znana wszędzie

(raz, dwa, trzy...)

Oficerem pewno będzie

(raz, dwa, trzy...)

Wygadane - porucznikiem. 

Wykształcone - pułkownikiem. 

(raz dwa, raz dwa, trzy) 


A która z piękności znana

(raz, dwa, trzy)

Będzie w randze kapitana
(raz, dwa, trzy...) 
Gdy będzie chłopców kochała, 
Dojdzie stopnia generała. 
(raz dwa, raz dwa, trzy) 

Najładniejsze zaś dziewczyny,

(raz, dwa, trzy...)
Przydzielimy do kantyny,

(raz, dwa, trzy...)
I szepniemy im do uszka,
Możesz, panna, przyjść do łóżka?

(raz dwa, raz dwa, trzy) 


Gdy bernardyn się dowiedział, 
(raz, dwa, trzy...) 
Już w klasztorze nie wysiedział. 
(raz, dwa, trzy...) 
I wybrał się, z takim planem, 
By mógł zostać kapelanem. 
(raz dwa, raz dwa, trzy).


Piosenka była śpiewana przez powstańców śląskich:


młode dziołchy do szwadronów

roz dwa i trzi

stare baby do furgonów

roz dwa i trzi

a te ryże i puklate

posadzemy na armate

roz dwa i trzi

 

i w tej wersji trafiła do muzyki rockowej zaśpiewana przez Pawła Kukiza i zespół „Piersi”.

 

Soter Rozbicki w Polskiej Bibliotece Internetowej:

 

-Ramotki i anegdotki

-Dykteryjki

-Straszydła

-Bajki ulubione humorystyczne

 

 

 

 

 

 

 

Warto przeczytać:  Julian Tuwim, Janusz Dunin*, „Życie i sprawy Sotera Rozbickiego”, Wydawnictwo Łódzkie,1980.

 

[*Prof.dr hab. Janusz Dunin-Horkawicz – literaturoznawca, bibliolog, bibliofil, bibliotekarz, nauczyciel akademicki.]